zeszłam na duł uspokajająco głaszcząc zwierzątko ale ono nadal się bało
- nika co tam masz - zapytał Kewin
- Ale… śliczne - powiedziała mamusia ostrożnie glłaszcząc zwierzątko.
- To jest… A zresztą ja sama nie wiem dokładnie - powiedziała
- Jak to sie nazywa - zapytała zaciekawiona mamusia
- hmm - zamyśliłam się sięgnęłam myślami do zwierzątka od niego płynęło bezgraniczne zaufanie. Strach który odczuwało gdzieś zniknął
- prawdęmówiąc jeszcze nie nadałam jemu imienia - Odpowiedziałam.
- Czy ja mogę - zapytał cicho Kewin
- Jasne - Odpowiedziałam ale gdy Kewin chciał je ode mnie wziąć rozwinęło skrzydełka i poleciało do gury.
- ooo - westchnął brat cicho
- co?
- No bo ja chciałem go wziąć na ręce a ono poleciało.
Gdy wruciłam do pokoju zwierzątko wskoczyło mi na ramię
- Nooo już jestem - Powiedziałam. Zwierzątko zaczęło wydawać z siebie dziwne dźwięki brzmiało to jak mruczenie. Wieczorem gdy już leżałam w łużku przyleciało do mnie to zwierzątko i skuliło sie w głowie mojego łużka. Wysłałam mu impuls myślowy z wielką ciekawością a zwierzątko odwdzięczyło się zainteresowaniem
- JJestem Stinia - Usłyszałam nika w swojej głowie niepewny głosik
- Ja nika - odpowiedziałam w myślach
- Dziękuję
- za co? - zapytałam zdziwiona
- Noo za to że się mną opiekowałaś - odpowiedziała Stinia coraz pewniejsza w używaniu słów
- wiesz co ja będę musiała jechać do szkoły
- tam gdzie ta dziewczyna chciała mnie utopić?
- niestety
- jadę z tobą
- ale nie wiem jak cię ukryję
- będę mieszkać za szkołą i wieczorem będziemy się spotykać.
- noo dobrze ale będzie ciężko
- wiem ale ty napewno dasz radę a teraz chodźmy spać bo jutro nas czeka ciężki dzień
- dobrze - to powiedziawszy usnęłyśmy. Następnego dnia obudziłam się bardzo żeźka i gotowa na zadania tego dnia. Dziesięć minut puźniej przyleciała Stinia. wiedziałam, gdzie Ona jest przez swoją myślową więź. Przez noc urosła tak, że była wielkości labradora. Na śniadanie zeszłyśmy obie
- Ale ona urosła - powiedziała zszokowana mamusia
- Noo szybko rośnie - odpowiedziałam. zaraz po śniadaniu Wsiadłyśmy do auta i pojechałyśmy do szkoły.
Przed drzwiami rozstałyśmy się ze Stinną.
- Do zobaczenia wieczorem - powiedziałam w myślach
- do zobaczenia - odpowiedziała Stinna.
Gdy mamusia pojechała spodkałam się z Julią
- Hej Nika!
- Hej
- Gdzie masz to zwierzątko?
- Mieszka tu niedaleko już się wykluło
- To super
* * *
O godzinie 22.40 wymknęłam się po cichu z pokoju i poszłam do Stinny Niby miałyśmy ze sobą ten kontakt myślowy ale fizyczny był również potrzebny
- Stinna! - wysłałam impuls myślowy w poszukiwaniu jej
- Jestem powiedziałam myślą gdy tylko wylądowała
- Cieszę się - Odpowiedziała Stinna
- Masz gdzie mieszkać - zapytałam
W odpowiedzi wysłała mi obrazy żeki i parku
- wiesz co czuje że w tym tygodniu stanie się coś bardzo niebezpiecznego więc… czy ty chciała byś wzbić sięze mną w niebo?
- Noo a czy ty mnie uniesiesz? - zapytałam z wachaniem
- Jasne - odpowiedziała z uśmiechem Stinna usiadłam na nią a ona wystartowała. W tym samym momęcie poczułam się wolna naprawdę wolna. Gdy tak szybowałyśmy nasze umysły złączyły się jeszcze mocniej i poznałam wszystkie wspomnienia Stinny Od chwili gdy ją znalazłam a Stinna wszystkie wspomnienia moje od jej narodzin. Ale wtedy nie wiedziałam, że Stinna ma “drugie dno” w muzgu i pamięta życia wszystkich z jej rasy. Nie było ich wcale dużo. Gdy wylądowałyśmy to niestety nadszedł czas rozstania ale pocieszała nas myśl, że zobaczymy się już jutro
Zwierzątko zaczęło wydawać jakieś dziwne odgłosy i w pewnym miejscu w futerku pojawiła się szczelina. W pierwszym momencie trochę się wystraszyłam i patrzyłam co będzie dalej. Z tej szczeliny wychynęła mała główka puźniej pojawił się tułuw a na samym końcu ogonek. To zwierzątko po zrzuceniu kokonu było wielkości ludzkiej dłoni a wyglądało jak długi wąż ze skrzydłami, czterema nużkami i z futrem. Było różowego koloru ale zależy jak na nie padało światło tak ono się mieniło.Gdy wypełzło już z tego kokonu to wdrapało się na moje ramię i weszło mi pod włosy. Dotknęło głowy swoim pyszczkiem poczułam się tak jak by ta część głowy której dotknęło zdrętwiała na około minutę. Później zeszło mi na kolana. po tym dotknięciu poczółam jak by muj mózg zwiękrzył się o połowę albo jak by jakiś inny umysł dołączył się do mojego. Ten obcy umysł był duży i nieznany przepływało w nim tyle myśli na minutę, że podświadomie zerwałam połączenie. Strasznie mnie zszokowało to, co się stało ale po chwili Dotarło do mnie że zwierzątko może tak się ze mną komunikować i przekazywać różne myśli. ja również po krótkich testach stwierdziłam że też to potrafię. przerwało mi pukanie do drzwi
- nika Masz zejść na obiad - Odezwał się Kewin - My cię wołamy i wołamy a ty nic
- Już idę - Odpowiedziałam
- ok czekamy - odpowiedział kewin i poszedł na duł. Poczułam swoim szustym zmysłem emanujący od zwierzątka strach. Prubowałam zapytać czy chce iść ze mną na duł ale kiepsko mi to poszło i nie dogadaliśmy się. więc wzięłam je ze sobą
Tego samego dnia Maria musiała jechać do domu ponieważ była chora i zostałam z Julią i Kingą w pokoju. nadszedł wieczór i postanowiłam pokazać im to zwierzątko
- dziewczyny mam wam coś do pokazania
- co? - zapytała zaspana Julia
- podejdzcie tu - jak to powiedziałam Julia zaczęła się do mnie zbliżać a zwierzątko jeszcze mocniej przytuliło się do mnie. Całe drżało.
- no? pokaż mi co tam masz - Julia wystawiła rękę żeby dotknąć jego ale ono zaczęło się szybko od niej odsuwać
- nie bój się jej - powiedziałam do zwierzątka głaszcząc je a ono ufnie przytuliło mi się do ręki a Julia go dotknęła
- Kinga chodź - zachęciłam koleżankę.
- A cooo - zapytała ziewając Kinga
- chodź to się przekonasz - powiedziałam
- a nie możesz ty do mnie przyjść? - chwilę się zastanawiałam, ale stwierdziłam, że podejdę.
- mogę już idę - Gdy podeszłam z tym zwierzątkiem to Kingi to była sytuacja odwrotna niż w przypadku Julii zwierzątko przytuliło się do niej.
- Chyba cię polubiło - Stwierdziłam
- Ale to jest fajne - powiedziała Kinga
- c… co to właściwie jest? - zapytała zaskoczona Julia ktura wcześniej siedziała jak by ją zamurowało
- t… to jest… to znaczy ja sama nie wiem co to. - odpowiedziałam a przez ten czas Kinga zaczęła się bliżej przyglądać zwierzątku. na to wparowała Ewelina Mejza
- Ja wszystko wiem!! powiem pani, że ty trzymasz jakieś dziwne rzeczy w szkole
- że niby ja - udałam głupią
- Tak ty i nie ukryjesz tego przede mną!!!
- ewelina to tylko
- nie tłumacz mi się
- ale…
- idę do nocnej!!! - to mówiąc wybiegła z pokoju
- Gdzie ja mam go schować? - zapytałam
- Może… szafa? - Kinga nie skończyła mówić jak pobiegłam do szafy i wsadziłam małego na pułkę. biedaczek cały się trząsł pewnie ze strachu. Ledwo zdążyłam wskoczyć do łóżka weszła pani Ola Elegańczyk
- nika co tu się dzieje? Ewelina mówiła, że masz tu jakieś dziwne rzeczy
- Chyba się jej przewidziało proszę pani bo ja nic nie mam
- hmmm zaraz sprawdzę - to mówiąc zaczęła przeglądaćmoje szuflady
- Co -]pani robi? przecież mówiłam, że ja nic nie mam.
- a niby co to takiego? - zapytała pani Ola zaglądając do szafy
- ja nie wiem - odpowiedziałam lekko przerażona
- To ja w takim razie wezmę ci to obrzydlistwo z szafy - gdy pani skończyła mówić w drzwiach stanęła Ewelina.
- a co to właściwie jest?
- nie wiem jakiś kawałek materiału wypchanego nie wiem czym - Patrzyłam przerażona jak pani Ola bierze zwierzątko z szafy i wychodzi z pokoju.
- masz jakiś pomysł jak go odzyskać? - zapytała mnie Julia
- nie - zaczęłam z wachaniem - tylko mam małą nadzieję że ta baba nie zechce go wyżu - nie zdążyłam dokończyć bo coś plasnęło w drzwi
- a to co? - zapytałam zdziwiona podbiegając do nich.
- nie wiem
- zobaczymy - otworzyłam drzwi a przed drzwiami leżało drżące całe mokre zwierzątko. Wzięłam je na ręce całe drżało i szybko weszłam do pokoju zamykając drzwi
- Co ta baba mu zrobiła? Zapytała ze strachem Julia
- nie wiem alejest całe mokre
- żyje?
- naszczęście tak
- To weź ko schowaj pod kołdrę a tak na marginesie to jak on tu się dostał?
- tego niestety nie wiem - schowałam go pod kołdrę. pod wpływem czasu i ciepła przestało się trząść Porozmawiałyśmy jeszcze troche i poszłyśmy spać.
Gdy się obudziłam poczułam coś dziwnego dopiero po chwili się zorientowałam, że to moje stworzonko. Przez noc urosło tak mocno że było takie durze jak muj tułów ale nadal było w tym kokonie.
chciałam się spotkać z Julią na parapecie na półpiętrze żeby jej pokazać to stworzonko ale ona była tak zajęta myślami o swoim nowym chłopaku, że nawet nie raczyła przyjść na umówione miejsce a ja jak głupia siedziałam pół godziny tam na półpiętrze przez ten czas stworzonko zaczęło się wyginać w rużne strony jak by czegoś ode mnie chciało. niestety niewiedziałam czego. Pomyślałam sobie że może jest głodne. Stwierdziłam, że już dłużej nie będę na julię czekać i wróciłam do pokoju. Zastanawiając się, co moge mu dać. Wkońcu wymyśliłam coś. pobiegłam szybko do stołówki gdzie trwała jeszcze kolacja i wziełam swoją porcję. Zjadłam kolację a pod stołem podałam jeden kawałek stworzonku. Wracając do pokoju zobaczyłam, że stworzonko zajada szynkę ze smakiem. Byłam zmęczona wrażeniami dzisiejszego i wczorajszego dnia więc poszłam spać. Gdy się obudziłam przerażona stwierdziłam, że to już nie było małe urosło tak, że było 2 razy większe niż wczoraj. Byłam bardzo ciekawa jakie będzie za 2 dni. Wyciągnęło się wysoko aż do mojej głowy i dotknęło kawałkiem swojego ciała. Zdążyłam tylko zastanowić się co to chce zrobić poczułam, że coś w moim mózgu przeskoczyło… Olśniło mnie i zrozumiałam, że za jakiś czas to już będzie nie do ukrycia i że to tylko jego kokon, że on tak naprawdę wygląda całkowicie inaczej i że za miesiąc wyjdzie.
Rozdział pierwszy
Ono
Pewnego bardzo nudnego dnia leżałam sobie na łóżku i szukałam czegoś w necie. Nagle zobaczyłam przeraźliwy kłujący w oczy błysk i mój komputer się wyłączył. brat krzyknął:
- Nie ma prądu!
Wszyscy poszli do holu szukać przyczyny w korkach, a ja pomyślałam sobie, że warto zajżeć co się dzieje na dworze. Chyłkiem wymknęłam się na dwór. Jednak przy wejściu prawie bym się o coś potknęła, ale w porę zauważyłam, że coś tam leży. Zdziwiona nachyliłam się i zobaczyłam, że to nieduże pudełko. Było bardziej płaskie niż wysokie a na jego wieszchu były nieznane mi znaki albo pęknięcia nie wiem sama. Podniosłam je, Szybko pobiegłam do swojego pokoju i Spróbowałam je otworzyć, ale nie umiałam. Coś w środku nie chciało chyba żebym je otworzyła. Rozczarowana Włożyłam je pod łóżko bo pomyślałam, że nikt go tam nie znajdzie i poszłam spać zastanawiając się co się wydaży jutro. Rano obudziłam się z dziwnym przeczuciem, że tego dnia się coś wydarzy. zajrzałam pod łóżko, a tam? Pudełko otwarte, a z jego wnętrza emanuje bardzo jaskrawe pomarańczowe światło. Chciałam je wyjąć, ale się nie dało. To była niedziela, więc musiałam jechać do szkoły,. Nie chciałam zostawiać tej zagadki na następny weekend. więc Usiadłam na łużku i zaczęłam się intensywnie zastanawiać jak mam to stamtąd wyciągnąć, na co pudełko samo znalazło się w mojej ręce zamykając się w locie. Rozczarowana Wsadziłam je szybko do kieszeni i pobiegłam na dół, gdzie rodzice już na mnię czekali. Wsiedliśmy do samochodu, a ja zaczęłam prubować otworzyć to pudełko. Niestety nie potrafiłam tego zrobić, ale zauważyłam coś dziwnego. Jak dotykałam tego pudełka, to ono leciutko się świeciło. Kiedy dojechaliśmy do szkoły, i moi rodzice pojechali chciałam pokazać pudełko koleżankom na co one stwierdziły, że jestem dziwna i że to tylko zwykły kawałek drewna. Dzień minął mi bardzo miło, bardzo dużo się śmiałyśmy z Kingą i Leią. Ostatnią moją myślą przed snem było, że to one są dziwne i że się przekonają, że to ja mam rację.
Kiedy Obudziłam się rano, zobaczyłam, że pudełko jest otwarte i na mojej poduszce leży coś… Dziwnego. Było wielkości kużego jajka, miękkie, a temperatura ciała jego była o parę stopni więkrza niż moja, i się ruszało. Miało to również futerko, a kształtu tego stworzenia nie dało się określić. Raz było okrągłe, by zaraz stać się jajowate. delikatnie podniosłam to z poduszki, by ukryć pod kołdrą, a to wtuliło się mocno w moją rękę. Było takie milutkie przyjemne i tak fajnie się do mnie przytulało. poczułam lekkie drżenie, ale nic nie słyszałam. zaczęłam się zastanawiać, co to jest. Pani weszła, by nas obudzić. na szczęście zdążyłam wsadzić to pod kołdrę. Wtedy w pokoju były ze mną tylko Kinga i Maria, więc poczekałam aż one wyjdą i szybko wyślizgnęłam się z łóżka. Ubrałam się i zaczęłam się zastanawiać jak mam to z sobą zabrać na lekcje. Wpadłąm na pomysł żeby wsadzić to pod bluzkę więc tak zrobiłam. Na lekcjach słuchałam nauczycieli ale tak naprawdę rozmyślałam nad tym co to jest. Przyszłam ze szkoły i spodkałam moją najlepszą przyjaciółkę Julię, która przyjechała podczas lekcji. chciałam jej pokazać to stworzonko ale stwierdziłam, że pokażę jej na osobności, dlatego, że nie chciałam, żeby koleżanki powiedziały pani, że trzymam jakieś stworzenia w ośrodku. Przez cały czas trwania lekcji stworzonko tuliło się do mnie jak by się czegoś bało albo nie chciało mnie stracić. Było takie ciepłe, miłe, miękkie i tak dobrze dopasowywało Sie do mnie że nikt (nawet pani od wychowania fizycznego) nie zauważyła różnicy. Jednak mnie niepokoiła tylko jedna myśl:
czym to się żywi? Ale jak na razie nie dawało znaków, żeby było głodne. Nie wiedziałam również jak ukryje to przed wychowawcami i innymi uczniami.
No więc słuchajcie przyjeżdżam sobie wczoraj do tatusia na firmę i tatuś, mamusia i brat składają mi życzenia i się pytają czy chcę dostać prezęt tutaj. Ja powiedziałam, że tak i… Tatuś podał mi ją. FIona jest labradorką w koloże czekoladowym ktura 14 listopada skończy 8 tygodni jest superowa. dzisiaj więkrzość dnia spędziłam właśnie z nią. Jak piszę ten wpis ona właśnie śpi koło mnie.
dzisiaj z klasą byliśmy w kinie na filmie disko robaczki to jest film o dżdżownicach, które prubują podbić s scenę muzyczną, ale że dżdżownice nie mają w sobie muzykalności to im jes t ciężko przeszkadza im jeszcze takigwiazdor co wszystko śpiewa z playbackó edward czerw ale film kończy się tak, że im się uudaje
wczoraj bylam w kinie na avatarze film bardzo fajny szkoda tylko ze bez lektora. ale za lektora sluzyla mi mamusia film o czlowieku ktury mial swojego avatara cczyli takie stworzonko on zamienial sie w avatara w nocy a w dzien byl czlowiekiem wiecej nie powiem ale polecam film obejzyjcie sami
hejka ostatnio snilo mi sie ze bylam avatarem czyli takim stworzeniem ktore zyje w zgodzie z naturom wystepowali oni w filmie avatar na kturym bylismy wczoraj w kinie i oni maja takie latajace ptaki i ja lecialam sobie na tym ptaku a on zaczol robic rozne akrobacje i ja spadlam. wtedy sie obudzilam
autorzy
Klaudia
Kewin
Wygnij mamę przewróć tatę a braciszka żuć na matę
A, że mata jest za miękka to braciszek we szwach pęka
A że matka gimnastyczka to wygina się jak tyczka
A ten tata twardy człowiek nie zamyka nigdy powiek
Wujek to nie nawiedzi żadnych bójek
A dziadek zostawił cały spadek
I zwiał a dużo tego spadku miał



Home